Prezes Rosy: W naszym zespole będą zmiany

Przemysław Saczywko, prezes Rosy Radom, i kibice basketu w mieście nad Mleczną historyczny sezon w Tauron Basket Lidze mają za sobą. - Nie uniknęliśmy wpadek, ale wyciągniemy z nich wnioski. Wierzę, że będą one procentować - zapowiada sternik klubu
ROZMOWA Z:

Przemysławem Saczywko - prezesem koszykarzy Rosy Radom

Maciej Kwiatkowski: Historyczny sezon w Tauron Basket Lidze za nami. Trudno było sprostać wymogom organizacyjnym narzuconym przez Polską Ligę Koszykówki?

Przemysław Saczywko: Organizacyjnie to był dla nas ogromny przeskok. Jest bowiem bardzo duża różnica pomiędzy rozgrywkami pierwszej ligi a ekstraklasą. Udało nam się sprostać wymaganiom, ale to przede wszystkim zasługa ludzi, którzy nam w tym pomagali. Oczywiście nie uniknęliśmy wpadek, ale wyciągniemy z nich wnioski. Wierzę, że będą one procentować w przyszłości.

Jak w takim razie oceni prezes stronę sportową? Radomianie zajęli dziesiąte miejsce w lidze (na 12 drużyn) z bilansem 10 zwycięstw i 22 porażek.

- Minimalny cel, jaki został założony - a więc dziesiąte miejsce - osiągnęliśmy. Widać więc, że dobrze kalkulowaliśmy, gdzie możemy się znaleźć. Oczywiście euforii nie ma, bo dziewiąte miejsce było w naszym zasięgu.

Wielu kibiców zastanawia się, dlaczego dysponująca takim składem Rosa (czterech Amerykanów, trzech Serbów) zakończyła rozgrywki z takim samym bilansem zwycięstw i porażek co inny beniaminek Start Gdynia. Tylko że w tamtej drużynie występuje tylko jeden obcokrajowiec...

- Na pewno Start miał bogatsze doświadczenie w kompletowaniu składu. Mogli skorzystać z porad wielkiego brata (czyt. Asseco Prokomu Gdynia). My z kolei dopiero budowaliśmy drużynę na miarę ekstraklasy. Ponadto zdajemy sobie sprawę, że źle został skompletowany skład. Po pierwsze, Piotrek Kardaś nie miał równego partnera na swojej pozycji. Po drugie - trener Mariusz Karol zmienił ustawienie Slavisy Bogavaca. Ten na nowej pozycji nie czuł się komfortowo i to było widać. W końcu aż nadto widoczny był brak rotacji na pozycji wysokich koszykarzy. Marcel Wilczek, na którego trener postawił, nie sprostał wymogom ekstraklasy. Nie twierdzę, że jest to słaby zawodnik. On po prostu na ten przeskok poziomów [przybył z klubu I ligi - przyp. red.] potrzebował czasu, a jego nie mieliśmy.

O którym z meczów prezes Rosy chciałby jak najdłużej pamiętać, a o którym jak najszybciej zapomnieć?

- Na pewno meczami, które będę zawsze pamiętał, były dwa spotkania z Asseco Prokomem Gdynia. Oba przegraliśmy nieznacznie, ale pokazaliśmy się w nich z bardzo dobrej strony. Ponadto zapamiętam pierwszy triumf Rosy na parkietach Tauron Basket Ligi. Dokonaliśmy tego w hali Mistrzów we Włocławku. To o czymś świadczy. Jeśli chodzi o mecz, który mnie zawiódł, to było nim przegrane spotkanie z Kotwicą Kołobrzeg. Powiem krótko, to była żenada w naszym wykonaniu.

Rosa rozgrywki zakończyła na sezonie zasadniczym. Teraz rozpoczyna się dopiero walka czołowej ósemki TBL, o mistrzostw Polski. Komu kibicuje Przemysław Saczywko?

- Serce by chciało, by był to Trefl Sopot. Z kolei rozum podpowiada, że mistrzem zostanie Turów Zgorzelec. Drużyna przez niemalże cały sezon była na pierwszym miejscu w tabeli i grała najrówniej. Ponadto zespół Turowa posiada najsilniejszy skład.

Jaka przyszłość w najbliższych dniach czeka Rosę Radom?

- Zaczynamy od rozmów z trenerem Wojciechem Kamińskim. Oceniamy jego pracę pozytywnie i zobaczymy, jak one się zakończą. Dopiero później zaczniemy zastanawiać się nad budową składu. Z obecnej drużyny pozostanie czterech, może pięciu koszykarzy. By nie popełniać błędu z zeszłego sezonu, zarząd będzie się bardziej przyglądał zawodnikom, którzy mają zasilić drużynę. Wspólnie z trenerem będziemy ustalać kadrę, choć to jego zdanie będzie wiążące. Mogę zdradzić, że zmniejszy się liczba obcokrajowców. Myślę, że w zespole będzie grało co najwyżej trzech takich koszykarzy. Podsumowując: w Rosie będą zmiany. Ponadto w dalszym ciągu stawiać będziemy na pracę z młodzieżą. Już w najbliższym sezonie chcemy trenerowi Karolowi Gutkowskiemu [szkoleniowiec drugiej drużyny - wyj. red.] postawić cel awansu do pierwszej ligi. Wszystko dlatego, by mieć mocne rezerwy.