Kotwica odrobiła lekcję z soboty i wygrała w pucharze

Po niedzielnym pojedynku pomiędzy Rosą Radom a Kotwicą Kołobrzeg bliżej awansu do drugiej rundy Intermache Basket Cup są koszykarze gości. Podopieczni Dariusza Szczubiała przed spotkaniem rewanżowym mają osiem punktów zapasu.
Zawodnicy Rosy przed meczem z Kotwicą Kołobrzeg liczyli, że ich przygoda z Pucharem Polski potrwa dłużej aniżeli przed rokiem. Wtedy to koszykarze trenowani przez Mariusza Karola odpadli w dwumeczu z Energą Czarnymi Słupsk. Tym razem rywal wydawał się być łatwiejszy. Dzień wcześniej w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Rosa pokonała Czarodziei z Wydm różnicą aż 17 punktów.

Pojedynek rozpoczął się podobnie, jak i ligowy. Dużo skuteczniej prezentowali się goście i to oni uzyskali prowadzenie 8:0. Dla Rosy pierwszy punkt, z rzutu wolnego - po ponad trzech minutach - zdobył Jakub Dłoniak. Z kolei po rzucie Łukasza Wichniarza zza linii 6,75 było już 11:1 dla kołobrzeżan.

Kilka minut później goście prowadzili 15:3 i mało kto wierzył, że miejscowi będą wstanie przechylić szalę zwycięstwa na swoja stronę w pierwszej kwarcie. Tak się jednak stało, a dokonał tego Kims Adams, trafiając spod kosza równo z końcową syreną.

Gdy wydawało się, że rozpędzeni zawodnicy pójdą za ciosem i spokojnie odjadą przeciwnikom, to stało się zupełnie inaczej. Koszykarze Dariusza Szczubiała imponowali zwłaszcza w rzutach z dystansu i dość szybko uzyskali 10-punktowe prowadzenie (46:36).

Ostatecznie pierwsze 20 minut zakończyło się zasłużonym prowadzeniem Kotwicy. Najwięcej punktów dla nich zdobyli: Adam Parzych i Wichniarz - po 9.

Pięć minut po przerwie trener Szczubiał poprosił o przerwę, bowiem jego podopieczni prowadzili tylko 58:57. Kwartę zakończyła za to efektowna akcja Jessie Sappa, który trafił spod kosza i jego Kotwica prowadziła 68:66.

Na dobre emocje rozpoczęły się siedem minut przed końcem meczu. Wtedy dwa razy z rzędu za trzy oczka trafił Korie Lucious, doprowadzając do remisu (75:75). Następnych dziewięć punktów padło już łupem przyjezdnych, którzy widać, że odrobili "prace domową" z sobotniego pojedynku.

- Nie byliśmy konsekwentni w grze. Przede wszystkim w obronie. W samej pierwszej połowie pozwoliliśmy rywalom na zdobycie 49 punktów. Zabrakło tej współpracy i zespołowości, która do tej pory przynosiła dobre efekty - powiedział Hubert Radke.

Rosa Radom - Kotwica Kołobrzeg 79:87 (23:22, 19:28, 25:19, 13:19)

Rosa: Kardaś 0, Radke 10, Witka 3, Łączyński 8, Lucious 15, Zalewski 0, Majewski 12, Dłoniak 1, Adams 3, Jeszke 2, Archibeque 6, Johnson 19.