Sport.pl

PILNE. Zieloni wygrali z Wisłą! Radomiak w II lidze!

Na takie wieści kibice piłki nożnej w Radomiu czekali z utęsknieniem. Po barażowych meczach z Wisłą Sandomierz (remisie 0:0 u siebie i zwycięstwie na wyjeździe 2:1) futboliści Radomiaka świętują promocję do II ligi!
Po remisie na swoim boisku (0:0) zieloni na rewanż o II ligę pojechali do Sandomierza jeszcze bardziej zmotywowani. Widać to było od pierwszych sekund środowego spotkania, bo Radomiak ruszył na gospodarzy z animuszem. Piłkarze trenera Jacka Magnuszewskiego byli częściej w posiadaniu piłki, jako pierwsi stworzyli sobie okazje strzeleckie. W ciągu kilku minut radomianie wykonywali cztery rzuty rożne, ale wtedy żaden ze stałych fragmentów gry nie przyniósł powodzenia. Nie udało się po kornerach, to szczęścia spróbował Rossi Leandro, który uderzył z dystansu. Stanisław Wierzgacz nie dał się jednak zaskoczyć Brazylijczykowi. Golkiper Wisły był jednak bezradny wobec akcji z 13. minuty. Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Bartłomiej Golasa, któremu Michał Kiełtyka odebrał "gałę" w dziecinny sposób. Pomocnik ekipy ze Struga podał do Szymona Stanisławskiego, a ten huknął z narożnika pola karnego. Piłka wpadła do siatki, golkiper drużyny z Sandomierza wyciągnął ją z bramki i dopiero wtedy zza stadionu gruchnęło gromkie "jjeesstt". W tym momencie o golu dla swoich ulubieńców dowiedzieli się kibice Radomiaka. Sytuacja z serii co najmniej kuriozalnych. Oto z Radomia przyjechało na mecz z Wisłą ok. 300 fanów zielonych. Tymczasem gospodarze zamierzali wpuścić na obiekt "tylko" 200 kibiców. Sympatycy radomian solidarnie zapowiedzieli, że albo wchodzą wszyscy, albo nikt...

Po stracie bramki trener Wisły Tadeusz Krawiec szybko skorygował taktykę. Nakazał grę ofensywną, bo jego ekipa nie miała już czego bronić. Chcąc awansować, Wiślacy musieli wówczas zdobyć dwa gole, nie tracąc już żadnego. No i gospodarze mieli swoją szansę na co najmniej doprowadzenie do remisu. Strzałem z dalszej odległości popisał się Kamil Hul. Futbolówka skozłowała przed Michałem Kulą, ale ten w ostatniej chwili złapał ją tuż przed linią bramkową!

W odpowiedzi bliski podwyższenia rezultatu był Stanisławski. Napastnik Radomiaka uderzył technicznie z 15 metrów, jednak minimalnie niecelnie. Zanim oba zespoły zeszły do szatni na przerwę, goście zaproponowali jeszcze dwie ciekawe akcje w ofensywie. Obie po rzutach rożnych. Niestety dla radomskich kibiców, zarówno Mateuszowi Radeckiemu, jak i wyróżniającemu się Stanisławskiemu, zabrakło precyzji.

Po zmianie stron przycisnęła Wisła, ale zieloni szybko zastopowali zapędy miejscowych. Dwie próby wiślaków z dystansu co prawda szybowały w światło bramki, ale Kula spokojnie interweniował. Inaczej Radomiak, który jak już ruszył do ataku, to efektownie i efektywnie. Tym razem klasą sportową błysnął Leandro. Piłkarz z kraju kawy dostał piłkę daleko od bramki. Nie zastanawiał się zbytnio, tylko pognał z nią ile sił. Był tak szybki, że obrońcy nie nadążyli za Brazylijczykiem, a on sam znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Uderzył w tzw. długi róg, lewą nogą i było 2:0.

Po godzinie gry szkoleniowiec Wisły dokonał dwóch zmian, wprowadzając ofensywnych graczy. Roszady przyniosły efekt w końcówce. Wprowadzony w drugiej części Rafał Mikulec ograł w polu karnym Jakuba Cieciurę, a ten - nie widząc innej możliwości - sfaulował rywala. Sędzia podyktował karnego, którego na gola zamienił Bartłomiej Golasa.

Ostatecznie zieloni dowieźli korzystny wynik do ostatniego gwizdka, a to oznacza, że od sezonu 2015/2016 będą mieli już status drugoligowca!

Wisła Sandomierz - Radomiak Radom 1:2 (0:1). Bramki: Golasa (83.) - Stanisławski (13.), Leandro (54.).

Radomiak: Kula - Świdzikowski, Cieciura, Dubina, Sulkowski, Kiełtyka (84. Puton), Radecki, Agu, Brągiel (90. Wnuk), Leandro (75. Wolski), Stanisławski.