Sport.pl

Hit kolejki rozczarował, ale Rosa pokonała wicelidera rozgrywek

Koszykarze Rosy Radom pokonali Energę Czarnych Słupsk 79:60, choć przez większą część toczyli z rywalami wyrównany bój. O ostatecznym rezultacie zadecydowała ostatnia, popisowo zagrana kwarta.
Goście do Radomia przyjechali w zaledwie dziewięcioosobowym składzie i mieli za zadanie bronić pozycji wicelidera rozgrywek. Z kolei podopieczni Wojciecha Kamińskiego chcieli udowodnić, że dłuższa przerwa spowodowana brakiem gry w środku tygodnia w europejskich pucharach, lepiej pozwoliła przygotować się taktycznie pod rywala.

O tym, czy tak było miał się przekonać m.in. Mike Taylor, trener reprezentacji Polski, który zasiadł na trybunach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, by być świadkiem hitu tej serii gier w TBL.

Pierwsze punkty radomianie zdobyli po ponad dwóch minutach a zza linii 6,75 m trafił kapitan Robert Witka. Wcześniej piłka po rzutach Seida Hajricia i Michała Sokołowskiego, w ogóle nie dotknęła nawet obręczy. Rywale także nie imponowali skutecznością w tym czasie, i także popełniali proste błędy.

Jako pierwszy na ławkę dla zawodników rezerwowych zasiadł dość szybko, bezproduktywny w tym okresie Hajrić. Kibice za to tylko przecierali oczy ze zdumienia, że dwie drużyny zaliczane w tym sezonie do czołowych ekip ekstraklasy, popełniały tak proste, i często niewymuszone straty.

Dopiero w ostatniej minucie kwarty otwarcia, seria punktowa radomian spowodowała, że wyszli oni na najwyższe bo pięciopunktowe prowadzenie, i taką też przewagą zakończyła się ta część.

Tymczasem w połowie drugiej kwarty Rosa już wykonywała rzuty wolne, bowiem niezbyt liczna kadrowo drużyna koszykarzy Energi, przekroczyła dozwoloną liczbę przewinień. Ponadto właśnie w tym okresie mocno i agresywnie grający wiceliderzy tabeli musieli uważać, bo co niektórzy zawodnicy, mieli na koncie po trzy przewinienia.

Po zmianie stron miejscowi dość szybko wyszli na prowadzenie 10-ciopunktowe, ale w doskonałej sytuacji podkoszowej Kim Adams popełnił stratę. Goście wyprowadzili szybki kontratak który przewinieniem technicznym zatrzymał Witka. Od tego momentu sześć kolejnych oczek uzyskali przeciwnicy, zmniejszając dystans.

Na ostatnią ćwiartkę obie ekipy wychodziły przy wyniku 52:48, co zapowiadało emocjonujące 10. minut. Pierwsi dwa oczka uzyskali słupszczanie, ale kolejnych sześć na swoim koncie zanotował C.J. Harris, a że w następnej akcji zza łuku przymierzył Torey Thomas, to o czas poprosił Donaldas Kairys. Wówczas (32:35) Rosa wygrywała już 61:50. Podłamani takim obrotem sprawy goście nie byli już w stanie odpowiedzieć rywalom, a co gorsze z upływem czasu ich strata jeszcze bardziej się powiększała.



Rosa Radom - Energa Czarni Słupsk 79:60

Kwarty: 21:16, 17:16, 14:16, 27:12.

Rosa: Thomas 19, Witka 8, Zegzuła 0, Harris 19, Zajcew 6, Szymkiewicz 7, Sokołowski 13, Adams 2, Bonarek 0, Jeszke 3, Hajrić 2, Schenk 0.

Energa: Blassigame 10, Cambell 16, Mokros 8, Borowski 4, Mbodj 16, Zywert 0, Cesnauskis 0, Sprengel 0, Rypiński 0.

Więcej o: