Nie było taryfy ulgowej i Fraport ponownie lepszy od Rosy

W ostatnim meczu II rundy FIBA Europe Cup koszykarze Rosy Radom tylko do przerwy dotrzymywali tempa faworyzowanym rywalom z Niemiec. Ostatecznie pojedynek, który z pewnością dla podopiecznych Wojciecha Kamińskiego stanowić będzie doskonałą lekcję basketu, zakończył się 17-punktowym triumfem Fraportu Skyliners.
Pomimo, że do meczu obie ekipy przystępowały z zupełnie innej perspektywy, bo Fraport zajmował pierwsze miejsce z dorobkiem pięciu wygranych i żadnej porażki, zaś Rosa była ostatnia w grupie U, z tylko jednym triumfem - to bukmacherzy nie widzieli w nim faworyta. Wszystko dlatego, że spotkanie - zarówno dla jednych jak i dla drugich, nie miało już większego znaczenia.

Gospodarze chcieli się jednak jak najkorzystniej pożegnać z europejskimi pucharami i przed własną widownią pokusić się o triumf. Koszykarze Wojciecha Kamińskiego mieli jednocześnie coś do udowodnienia Niemcom, bowiem w pierwszym pojedynku obu ekip dostali tęgie lanie - ulegając we Frankfurcie różnicą 30 punktów!

Pierwsze pięć minut pokazało, że nie taki rywal straszny, jakim go malują. To miejscowi uzyskali inicjatywę i grając dość agresywnie w defensywie wyszli na prowadzenie 9:3. Niestety jak to już niejednokrotnie bywało w przypadku zawodników Rosy, trwający kolejne trzy minuty moment dekoncentracji po stronie radomian - spowodował, że 16:12 prowadzili przyjezdni. Dopiero w samej końcówce kwarty otwarcia, punkty Daniela Szymkiewicza i Toreya Thomasa, poskutkowały tym, że ta zakończyła się jak najbardziej zasłużonym remisem.

Drugie dziesięć minut ponownie miało bardzo zacięty przebieg, a prowadzenie jednych bądź drugich - zmieniało się co najmniej kilkakrotnie. W ekipie miejscowych nie do zatrzymania był C.J. Harris, a co ciekawe po 17 minutach gry Rosa przegrywała 33:34, a aż 20 punktów zdobyła ze strefy podkoszowej Fraportu.

O tym, że rywale nie przyjechali jednak do Polski na wycieczkę, świadczyć mógł m.in. początkowy fragment trzeciej kwarty. Właśnie wtedy frakfurtczycy wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie, i pomimo, że gospodarze jeszcze na chwilę się poderwali do odrabiania strat (było 41:44), to na ostatnia kwartę liderzy tabeli wychodzili prowadząc różnicą dziewięciu punktów.

W niej już sam początek i nieskuteczna postawa koszykarzy z Radomia pokazał, że niezwykle trudno będzie gospodarzom odrobić straty. Tym bardziej, że rywale wcale nie zamierzali poprzestawać na zdobywaniu punktów i powiększali przewagę. W ich szeregach doskonałą partię rozgrywał chociażby Jordan Theodore. Amerykanin uzyskał ostatecznie 15 punktów, ale do tego dopisał jeszcze - 12 asyst i pięć zbiórek.





Rosa Radom - Fraport Skyliners Frankfurt 58:75

Kwarty: 16:16, 20:21, 15:23, 7:15

Rosa: Thomas 3, Witka 2, Zegzuła 0, Harris 15, Zajcew 12, Szymkiewicz 6, Sokołowski 8, Adams 3, Bonarek 6, Jeszke 2, Schenk 1.

Fraport: Oldenburg 0, Little 0, Merz 0, Ilzhofer 5, Richter 7, Robertson 20, Morrison 4, Theodore 15, Scruub 19, Dimsa 5.