Nieudana pogoń w końcówce. Rosa przegrywa w Słupsku

Koszykarze Energi Czarnych Słupsk w świątecznym hicie pokonali radomską Rosę. W drużynie gości tym razem zawiedli zawodnicy rezerwowi.
Mecz w hali Gryfia, rozpoczął się od efektownej gry środkowych. Najpierw nie do zatrzymania był Cheikh Mbodj, na którym dość szybko dwa przewinienia zarobił Igor Zajcew, ale Ukrainiec odpłacił się za to efektownym wsadem nad Senegalczykiem. Ponadto miejscowych kibiców na chwilę uciszył kolejny wsad Kima Adamsa, który dobił wypadającą z obręczy piłkę po rzucie C.J. Harrisa.

Jeszcze kilka minut przed końcem kwarty otwarcia radomianie prowadzili 18:14, ale ostatnich osiem punktów uzyskali miejscowi, i to oni mocnym akcentem zakończyli pierwsze 10. minut.

W drugich, dość szybko dwie przerwy na żądanie wykorzystał trener gości Wojciech Kamiński, bowiem jego podopieczni byli niezwykle nieskuteczni. Ponadto wiceliderzy ustępowali rywalom w walce na tablicy, a koszykarze Energi grali dość agresywnie i często na pograniczu faulu.

Taka postawa zupełnie wybiła Rosę z rytmu i kolejną kwartę także wygrali gospodarze. Ozdobą tej części bez wątpienia były dwa bloki. Najpierw czapę na Danielu Szymkiewiczu zaliczył Justin Jackson a w następnej akcji Amerykanina blokiem powstrzymał Adams.

Na półmetku spotkania, nie można było mieć po stronie radomian zastrzeżeń do C.J Harrisa, bowiem ten zdobył połowę punktów całego zespołu.

W 25 minucie drużyna Czarnych Panter prowadziła 48:36, a po stronie Rosy zawodzili zwłaszcza rezerwowi. Otóż ci w tym okresie gry uzyskali zaledwie dwa oczka - Adams na początku meczu - a zmiennicy Czarnych aż 23 punkty! Tylko choćby ten wskaźnik świadczył o zespołowości miejscowych.

Na czwartą ćwiartkę Energa wychodziła prowadząc różnicą 13 punktów i po tym jak goście prezentowali się do tego momentu - trudno było być optymistą, że w ich wykonaniu nastąpi zwrot akcji.

Tymczasem przez pięć kolejnych minut odrobili oni siedem oczek i o przerwę poprosił Donaldas Kairys. Po nim zza linii 6.75 m trafił w końcu Robert Witka i zespół z Radomia miał już dystans do miejscowych (58:55). Seria pięciu kolejnych punktów Czarnych Panter, w tym bardzo ważny rzut z dystansu Łukasza Seweryna - spowodowała, że dość szybko przewaga gospodarzy wzrosła do ośmiu oczek. Pomimo, że podopieczni trenera Kamińskiego walczyli do końca o zniwelowanie strat, to im się ta sztuka nie udała.



Energa Czarni Słupsk - Rosa Radom 70:62

Kwarty: 22:18, 17:10, 19:17, 12:17

Energa: Blassingame 19, Harper 9, Campbell 2, Jackson 9, Seweryn 5, Mokros 6, Borowski 12, Mbodj 8, Cesnauskis 0.

Rosa: Thomas 3, Witka 3, Harris 22, Zajcew 11, Szymkiewicz 2, Sokołowski 14, Adams 2, Bonarek 0, Jeszke 5, Hajrić 0.