Rosa nie dała szans Siarce. Pewny triumf radomian

Już do przerwy podopieczni Wojciecha Kamińskiego wypracowali sobie 20. punktową przewagę, którą utrzymali do końcowej syreny. W zespole gości zagrali radomianie: Jakub Zalewski i Daniel Wall.
Radomianie do rywalizacji z Siarką przystępowali mocno podrażnieni, porażką z Energą Czarnymi Słupsk. Za to rywale sprawili w ostatniej serii gier jedną z największych sensacji sezonu pokonując silny Anwil. Dlatego też to gościom dopisywały lepsze humory przed pojedynkiem, ale zdecydowanym faworytem byli mierzący w mistrzostwo koszykarze z Radomia.

Przeciwko Rosie zagrało dwóch radomian - Jakub Zalewski i Daniel Wall, którzy należeli do najlepszych koszykarzy wspomnianego meczu z Anwilem, i przed "własną" publicznością także chcieli coś ugrać.

Po pierwszych pięciu minutach nic nie wskazywało na to, że gra czołowy zespół polskiej ekstraklasy z jej outsiderem. Wprawdzie na świetlnej tablicy był remis 6:6, ale Siarkowcy dość dobrze bronili dostępu do własnego kosza. Inna sprawa, że miejscowi zanotowali serię aż kolejnych ośmiu niecelnych rzutów, co nie wystawiało im najlepszej oceny za skuteczność.

Ponadto parkiet dość szybko opuścił Robert Witka, który dwukrotnie faulował i trener Wojciech Kamiński wolał oszczędzać podopiecznego na kolejne fragmenty.

Jeszcze na niespełna trzy minuty przed końcem kwarty triumfatorzy ostatniego Pucharu Polski przegrywali z gośćmi z Tarnobrzegu, ale w końcu złapali właściwy rytm i na drugą kwartę wychodzili na prowadzeniu 18:8.

Także w drugiej ćwiartce miejscowi zdominowali przeciwników na tablicy i po pięciu minutach tej części nie pozwolili im zdobyć choćby punktu. Jako, że sami uzyskali ich dziesięć do Rosa prowadziła 28:8!

Po przerwie gospodarze w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji, i stąd m.in., pozwalali sobie na momenty dekoncentracji. Dwukrotnie pod koniec trzeciej kwarty: Kim Adams i Michał Sokołowski spudłowali w sytuacjach, kiedy chcieli włożyć piłkę do kosza. Ostatecznie ta część zakończyła się czteropunktową wygraną Rosy co oznaczało, że na ostatnią kwartę zawodnicy trenera Kamińskiego wychodzili prowadząc 58:34.

Wypracowana zaliczka przez radomian spowodowała, że już na sześć minut przed końcem gry szkoleniowiec wprowadził na parkiet m.in. Jakuba Schenka, Filipa Zegzułę, a obok nich z zawodnikami Siarki rywalizowali: Damian Jeszke, Łukasz Bonarek i center Igor Zajcew. Tak skonstruowana drużyna oddała inicjatywę, ale pozwoliło to zawodnikom Zbigniewa Pyszniaka, jedynie na wygranie kwarty, bo straty były już zdecydowanie za duże.

- Katastrofalnie zagraliśmy w pierwszej połowie, gdzie zdobyliśmy 18 punktów. To, że nie trafialiśmy z nawet łatwych pozycji, to nam odebrało pewność siebie. Ta nasza gra w ogóle nie chciała się zazębiać. Chcieliśmy zagrać bardziej wyrównane zawody. Ja jako radomianin nie odczuwałem dodatkowej presji - powiedział Jakub Zalewski.



Rosa Radom - Siarka Tarnobrzeg 75:55

Kwarty: 18:8, 20:10, 20:16, 17:21.

Rosa: Thomas 7, Witka 2, Zegzuła 0, Harris 11, Zajcew 13, Szymkiewicz 7, Sokołowski 14, Adams 6, Bonarek 3, Jeszke 2, Hajrić 10, Schenk 0.

Siarka: Bell 4, Strzelecki 2, Zalewski 11, Patoka 2, Wall 6, Młynarski 12, Robbins 18.