Broń vs Błękitni 1:1. Sprawiedliwy remis trzecioligowców [ZDJĘCIA]

Piłkarze trzecioligowej Broni Radom podzielili się punktami z Błękitnymi Raciąż. Jak podkreślali trenerzy obu ekip, mecz w Radomiu zakończył się sprawiedliwym wynikiem
Gospodarze atakowali przedpole rywala, próbowali strzałów z dystansu, a także egzekwowali kilka stałych fragmentów. Gola przed przerwą jednak nie zdobyli. Strzały Przemysława Wicika, czy też Kamila Czarneckiego były niecelne. Rywal, który jest wyżej w klasyfikacji i wciąż ma szanse na utrzymanie w III lidze, także nie wcelował do siatki Broni, choć miał ku temu okazje. Najdogodniejszej sytuacji przed przerwą nie wykorzystał dla Błękitnych Kamil Majkowski. Napastnik, który strzelał gole w trzech ostatnich meczach z rzędu, przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem radomian Pawłem Młodzińskim. O ile w pierwszej części kibice w Radomiu nie oglądali trafień, o tyle po zmianie stron futbolówka wpadała już do siatki. Rezultat otworzył Wajih Bouchniba, który strzałem z pola karnego nie dał szans bramkarzowi. Niedługo potem wydawało się, że miejscowi będą mieli ułatwione zadanie, bo w 70 minucie z boiska "wyleciał" Adrian Bieńkowski. Obrońca gości sfaulował szarżującego Czarneckiego, za co sędzia słusznie pokazał mu najpierw drugą żółtą, a następnie czerwoną kartkę.

Ale liczebnej przewagi Broniarze nie zdołali wykorzystać. Co więcej w końcówce stracili gola po stałym fragmencie. W ciągu 120 sekund przyjezdni egzekwowali serię rzutów rożnych. Trzy z nich nie przyniosły powodzenia, ale już po czwartym na tablicy wyników widniało 1:1. Ostro bite dośrodkowanie spadło po nogi Piotra Paczkowskiego, który uderzeniem pod poprzeczkę pokonał Młodzińskiego.

Mimo, że do końca pozostawało kilka minut, to piłkarze obu drużyn zdarzyli przeprowadzić po kilka składnych akcji w ofensywie. Miejscowi zdobyli nawet drugą bramkę, ale Michał Bojek był na spalonym i arbiter trafienia nie uznał. Z kolei Dawidowi Sali, Adrianowi Dziubińskiemu i Dominikowi Leśniewskiemu zabrakło precyzji przy wykończeniu dogodnych okazji.

Powiedzieli po meczu w Radomiu

Dariusz Różański, trener Broni

- Mecz zakończył się sprawiedliwym wynikiem. Piłka nożna jest często przewrotna. Prowadziliśmy 1:0, graliśmy z przewagą zawodnika, a mimo to rywal wyrównał. Sytuacje na kolejne bramki mieliśmy my, mieli je goście. Mam ogromny szacunek do wszystkich moich piłkarzy, bo pokazali ambicję i zaangażowanie. Jednak szczególne podziękowania należą się Kamilowi Czarneckiemu, Przemkowi Wicikowi i Damianowi Sałkowi. Walczyli, mimo że borykali się z kłopotami zdrowotnymi.

Karol Szweda, trener Błękitnych

- Nie ukrywam, że jesteśmy rozczarowani tym rezultatem. Przyjechaliśmy do Radomia po trzy punkty, a musimy zadowolić się jednym. Stworzyliśmy kilka dobrych okazji, których nie potrafiliśmy wykorzystać. Z drugiej jednak strony Broń postawiła nam twarde warunki. Prowadziła w tym spotkaniu i grała w przewadze. Dlatego trzeba pochwalić moich piłkarzy, bo grając w dziesięciu ten jeden punkt wywalczyli.

Broń Radom - Błękitni Raciąż 1:1 (0:0). Bramki: Bouchniba (53.) - Paczkowski (79.).

Broń: Młodziński - Jakubczyk, Więcek, Kupiec, Wicik (63. Dobosz), Leśniewski, Sałek, Bouchniba (72. Sala), Bojek, Dziubiński, Czarnecki.