PlusLiga. W derbach Mazowsza Czarni bez straty seta!

Siatkarze Cerradu Czarnych Radom postarali się o prezent dla swoich kibiców. W pojedynku z Politechniką Warszawską radomianie mieli atuty, których ekipie z Warszawy w Radomiu zabrakło. Wygrana z inżynierami jest trzecią z rzędu radomskiego beniaminka ekstraklasy.
Podczas kolejnego w tym sezonie siatkarskiego spektaklu w Radomiu na trybunach tradycyjnie zameldował się komplet widzów, którzy już zyskali w kraju miano "siódmego" gracza Czarnych. Drużyny, chcące bowiem coś ugrać w mieście beniaminka ekstraklasy, muszą się liczyć z żywiołowym dopingiem, który podcina skrzydła przyjezdnym, a mobilizuje do walki miejscowych.

- Radomska hala to gorący teren. Musimy się zmobilizować, bo uważam, że Czarni to taki zespół, z którym powinniśmy nawiązać równorzędną rywalizację - mówił przed spotkaniem w Radomiu Michał Potera, libero Politechniki.

Po meczu zawodnik ze stolicy siedział na parkiecie, jakby nie wierząc, że tak szybko ten mecz się skończył...

Pojedynek rozpoczął się od skutecznych ataków z obu stron, ale tylko do stanu 5:5. Potem siatkarskimi elementami: blokiem, skutecznością serwisu oraz kontrami, Czarni uciekli na 11:6. Co prawda stołeczni próbowali odrabiać starty, ale wobec siły zagrywki i ataku byli bezradni. W drużynie Bednaruka szwankowało zwłaszcza przyjęcie. Artur Szalpuk był wręcz poniewierany tym elementem przez kolejnych serwujących. Gospodarze zdobyli seta otwarcia po tym, jak "zadaniowiec" Paweł Adamajtis (wszedł na zagrywkę) popsuł swoje podanie.

Kiedy w drugiej odsłonie Czarni włączyli "dodatkowy bieg", ich poczynania boiskowe zamieniły się w koncert. Radomianie ponownie imponowali na zagrywce, w ataku mylili się rzadko, a blokiem odbierali nadzieję rywalom na korzystny wynik. Rywale nie mieli żadnych argumentów, dlatego gospodarze osiągnęli miażdżącą przewagę. Politechnika nie była w stanie obronić dziewięciu setboli. Gdy Dawid Gunia pomylił się w polu zagrywki, Czarni zapewnili sobie co najmniej punkt za wygranie dwóch setów...

Po regulaminowej 10-minutowej przerwie pierwsze oczko znów dla radomian. Punkt zdobył Jakub Wachnik, obijając ręce blokujących. Na pauzie technicznej gospodarze byli lepsi o cztery punkty (8:4), na drugiej było jeszcze lepiej, bo gracze trenera Prygla dołożyli jeden punkcik (16:11). Czarni nie zamierzali przedłużać tego starcia. Skoncentrowani do bólu punktowali AZS każdym elementem. W końcówce zaprezentowali prawdziwą ścianę, bo zablokowali aż cztery ataki z rzędu. Dzieła dokończył Wachnik, który chwilę potem odebrał statuetkę dla najlepszego zawodnika meczu (MVP).

- To dla mnie pierwsze takie wyróżnienie i mam nadzieję, że nie ostatnie. Ale tak naprawdę na tytuł MVP zapracowaliśmy całym zespołem. Nie pozwoliliśmy rywalom się rozwinąć. Założenia taktyczne były realizowane niemal w stu procentach. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie - powiedział Wachnik, który zdobywszy 20 punktów, został najskuteczniejszym zawodnikiem konfrontacji.

Cerrad Czarni Radom - AZS Politechnika Warszawska 3:0.

Sety: 25:19, 25:17, 25:17.

Cerrad Czarni: Neroj, Kooistra, Wachnik, Pivovarći, Wesphal, Kamiński, Kowalski (libero).

Politechnika: Zatko, Gontariu, Pawliński, Nowak, Szapluk, Gunia, Potera (libero) oraz Stępień, Adamajtis, Kaczorowski, Smoliński, Kolev.