Będzin się postawił, ale to Czarni zgarnęli trzy punkty

Drugi mecz w sezonie 2014/15 PlusLigi i druga wygrana Cerradu Czarnych Radom. Tym razem bez straty seta (3:0) radomianie ograli MKS Banimex Będzin.
Czarni rozgrywali mecz mistrzowski w roli gospodarza po półrocznej przerwie. Ostatni pojedynek o stawkę odbył się w hali przy ul. Narutowicza w kwietniu tego roku. Wówczas radomianie ograli Effectora Kielce, a stawką było siódme miejsce poprzedniego sezonu. Po sześciu miesiącach, a w tym czasie po okresie przygotowań do nowych rozgrywek i ubiegłotygodniowej inauguracji, Czarnym ponownie przyszło walczyć o punkty na oczach swoich kibiców. Fani nie zawiedli i szczelnie wypełnili halę MOSiR-u. Ich ulubieńcy, czyli gracze Cerradu Czarnych, także, bo po godzinie i 24 minutach wraz ze swoimi fanami cieszyli się z triumfu.

Z wytypowaniem wyjściowego składu gospodarzy nie było problemów. Wszak z dużym prawdopodobieństwem można było sądzić, że sztab szkoleniowy postawi na tych samych graczy, którzy przed tygodniem zapracowali na wygraną z Effectorem. Zatem za prowadzenie gry odpowiadał Niemiec Lukas Kampa. Jego rodak Dirk Westphal i Wojciech Żaliński odpowiadali za przyjęcie, parę środkowych bloku zaś tworzyli Bartłomiej Grzechnik oraz kapitan zespołu Daniel Pliński. Na pozycji libero tak jak w Kielcach wystąpił Adam Kowalski. Tymczasem trener beniaminka z Zagłębia Damian Dacewicz posłał do boju graczy, którzy na boiskach PlusLigi z pewnością nie są nowicjuszami.

- Wyjdziemy na boisko zmobilizowani, z wiarą w sukces. Nie ma innego wyjścia. Musimy zrobić wszystko, by zdobyć kolejne punkty - oznajmił trener Czarnych Robert Prygiel na minuty przed rozpoczęciem konfrontacji.

No i radomianie szybko zabrali się do debiutanta w ekstraklasie. Dzięki skutecznym kontratakom Żalińskiego i Westphala oraz atakowi z tzw. krótkiej Plińskiego Czarni prowadzili na pierwszej przerwie 8:4. Goście nie zamierzali odpuścić i szybko odrobili dystans. Kiedy Miłosz Hebda wykorzystał kontratak, jego zespół po raz pierwszy w Radomiu prowadził (11:10). Trener Robert Prygiel poprosił o przerwę i motywował swoich zawodników. Poskutkowało, bo w końcówce miejscowi uciekli z wynikiem bezpowrotnie. Seria punktów sprawiła, że Czarni mieli cztery setbole (24:20). Pierwszą setową obronił Hebda, drugą popsuł Bołądź, wyrzucając atak poza pole gry. Na szczęście seta otwarcia gracze trenerów Prygla i Wojciecha Stępnia zdobyli już po kolejnej akcji. Kowalski przyjął zagrywkę, Kampa rozegrał do swojego rodaka Westphala, a ten kiwnął w drugi metr boiska.

Następną odsłonę gospodarze rozpoczęli źle. Moment i przegrywali 2:6. Po przerwie na żądanie trzeba było zatem gonić wynik...

Do odrabiania strat zabrał się Bołądź, który swoim podaniem z pola serwisowego gnębił kolejnych odbierających Będzina. W tym czasie Czarni po raz pierwszy w meczu zapunktowali blokiem, zatrzymując Mikołaja Sarneckiego. Po najdłuższej wymianie tej partii Maciej Pawliński uderzył w aut, po chwili Pliński wykorzystał kontrę i miejscowi objęli trzypunktowe prowadzenie (10:7). Potem tylko powiększali różnicę, by w efekcie wygrać odsłonę do 17. Warto dodać, że Czarni do ofensywy dorzucili grę blokiem. Miło było patrzeć, jak Grzechnik blokuje rywala w pojedynkę, a duet Westphal/Pliński zatrzymuje Sarneckiego i Pawlińskiego.

Następna rozgrywka długo przebiegała w myśl zasady: dwupunktowa przewaga Będzina i wyrównywanie strat przez Czarnych. Na ostatnią w tym secie przerwę techniczną radomianie schodzili z minimalną przewagą (16:15), bo Michał Żuk posłał swój atak w aut. Do stanu po 19 trwała wymiana punkt za punkt. Wtedy przyjezdni popełnili dwa błędy. Hebda popsuł serwis, Sarnecki zaś zaatakował poza boisko. Zaliczkę Czarni utrzymali do końca, a w nagrodę zdobyli seta i cały mecz.

Radosław Olchowski

Cerrad Czarni Radom - MKS Banimex Będzin 3:0

Sety: 25:22, 25:17, 25:22.

Cerrad Czarni: Kampa, Bołądź, Westphal, Pliński, Żaliński, Grzechnik, Kowalski (libero) oraz Kędzierski, Grobelny, Ratajczak, Wachnik,

Banimex: Kowalski, Sarnecki, Pawliński, Gaca, Hebda, Hunek, Milczarek (libero) oraz Warda, Żuk.

MVP meczu: Dirk Westphal (Czarni).