3:1 dla Resovii, czyli Cerrad Czarni nie zatrzymali Pasów

W meczu o punkty PlusLigi Cerrad Czarni Radom mierzyli się z wicemistrzem Polski, uczestnikiem elitarnej Ligi Mistrzów - Asseco Resovią Rzeszów. Rywale radomian, po 123 minutach walki, dwóch setach rozegranych na przewagi, wygrali 3:1.
Nie ma wątpliwości, że w niedzielne popołudnie i wieczór kibice siatkówki w Radomiu liczyli na pierwszorzędny spektakl. Gospodarze zapowiadali, że jako pierwsi w sezonie chcą urwać punkty zespołowi z Podkarpacia. Nikogo nie trzeba było przekonywać, że było to jednak trudne zadanie. Rywale wygrali osiem spotkań o stawkę z rzędu. Siedem w PlusLidze i jedno, w miniony wtorek, w europejskiej Lidze Mistrzów. Tymczasem radomianie dwukrotnie w tym sezonie ulegli już drużynom, które dotąd są niepokonane i z kompletem zwycięstw znajdują się w ścisłej czołówce tabeli. Mowa o meczach Czarnych z Treflem Gdańsk i PGE Skrą Bełchatów. W obu przypadkach pojedynki kończyły się dopiero po tie-breakach. Resovia nie pozwoliła w Radomiu doprowadzić do piątej partii, choć radomianie harowali na to z całych sił.

Gospodarze zaczęli bojaźliwie, bez przekonania w ataku. Na szczęście zablokowali dwie kontry, dlatego na pierwszej przerwie technicznej przegrywali tylko 5:8. Kiedy Nikolay Penchew huknął z szóstej strefy było 12:8 dla "Pasów". Trener Robert Prygiel nie wytrzymał i poprosił o przerwę, bo jego zawodnicy wciąż zawodzili w ofensywie. Poprawa skuteczności akcji Czarnych, zwłaszcza po dobrym przyjęciu, uległa zmianie na korzyść. Z kolei Resovia zaczęła popełniać błędy w przyjęciu. W efekcie ze stanu 13:18, zrobiło się 17:18, a po asie Wojciecha Żalińskiego zanotowano remis (19:19).

Czarni po raz pierwszy objęli prowadzenie w partii po punktowej zagrywce Michała Kędzierskiego, który zadaniowo pojawił się w polu serwisowym i posłał skutecznego flota. Za moment w podobnej sytuacji zaprezentował się Bartłomiej Bołądź i miejscowi wyszli na 23:21. Goście - a jakże - po asie serwisowym Rafała Buszka wyrównali. Walkę na przewagi rozstrzygnęli siatkarze z Niemiec. Z tym że Jochen Schops (Resovia) zaatakował skutecznie i dał setbola, a Dirk Westphal (Czarni) wyrzucił swój atak poza pole gry.

Miejscowi wrócili do gry zmobilizowani i chyba trochę wściekli, że wypuścili szansę na seta. Tak, czy owak, radomianie nadawali ton wydarzeniom i zasłużenie wyrównali stan meczu. Przy ogłuszającym dopingu blokowali Penchewa, zatrzymali na siatce także Schopsa. Kluczowe oczko zdobyli jednak, jak już kilkukrotnie tego wieczoru, czyli bezpośrednio z zagrywki. Asa wicemistrzom Polski zaproponował Bołądź.

Po 64 minutach meczu w Radomiu był zatem remis. Po kolejnych kilkudziesięciu ekipa z Podkarpacia znów była na prowadzeniu. Niestety, dla miejscowych kibiców, ich ulubieńcom przytrafiła się seria pomyłek, co kosztowało czteropunktowym dystansem do rywala (17:13). Zespół trenera Andrzeja Kowala był bezbłędny. Ręce same składały się do oklasków, jak Schops atakował mocno z "drugiego piętra", albo obijał blok miejscowych technicznymi zagraniami. Ostatecznie wypracowanej różnicy resoviacy nie pozwolili sobie wydrzeć. Warto dodać, że w teamie trenera Kowala na placu gry było wówczas czterech siatkarzy, którzy mecz rozpoczynali w kwadracie dla zmienników. To Marco Ivović, wspomniany już Schops, a także Fabian Drzyzga i Dawid Dryja. Każdy z nich wnosił jakość godną uznania. Rezerwowych do boju posłał także sztab szkoleniowy "Wojskowych", ale Kędzierski, Mikko Oivanen czy Jakub Wachnik nie odwrócili losów tej partii.

Oivanen pozostał na placu boju w czwartym secie i szybko przekonał się o potędze bloku Resovii. Dwie punktowe czapy na tym siatkarzy oraz po jednej na Danielu Plińskim i Żalińskim dały zawodnikom z Rzeszowa prowadzenie 8:4.

Gospodarze nie położyli się i nie czekali na łagodny wymiar kary. Czarnym trzeba oddać: zrobili wiele, by doprowadzić do tie-breaka. Ostatecznie po emocjonującej końcówce Sovia postawiła kropkę nad i, choć na sukces musiała ciężko zapracować. Po kontrze Ivovicia rzeszowianie unieśli ręce w geście triumfu, zaś radomianom pozostała satysfakcja, że najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania okazał się Bołądź. Atakujący Czarnych zdobył 21 punktów. Najlepszy w drużynie z Podkarpacia Piotr Nowakowski uzbierał ich 14.

Cerrad Czarni Radom - Asseco Resovia Rzeszów 1:3

Sety: 26:28, 25:19, 21:25, 26:28

Cerrad Czarni: Kampa, Bołądź, Pliński, Westphal, Grzechnik, Żaliński, Kowalski (libero) oraz Kędzierski, Oivanen, Wachnik, Ratajczak,

Asseco Resovia: Tichacek, Konarski, Nowakowski, Buszek, Penchew, Holmes, Ignaczak (libero) Drzyzga, Schops, Dryja, Ivović,

MVP meczu Piotr Nowakowski (Asseco Resovia)