Czarni przegrali 2:3 z Effectorem. Antiga na trybunach

?Kto nie wygrywa 3:0, przegrywa po tie-breaku? - siatkarska maksyma jak ulał pasuje do przebiegu meczu PlusLigi pomiędzy Cerradem Czarnymi Radom a Effectorem Kielce. Kielczanie nie byli faworytami, a jednak zdołali wygrać 3:2 w radomskiej hali.
Siatkarze Cerradu Czarnych mieli wszystko w swoich rękach, by do ligowego bilansu dopisać komplet punktów. Po dwóch wygranych odsłonach, w trzeciej mieli kilka szans na skończenie meczu, a tego nie potrafili uczynić. Effector wykorzystał niemoc radomian, doprowadził do remisu, a następnie zaliczył cenny triumf.

Do starcia gospodarze przystąpili bez środkowego bloku, kapitana Daniela Plińskiego oraz atakującego Mikko Oivanena. Obaj nie zagrali z powodu kontuzji. Ale i Effector ma swoje kłopoty. Przez urazy trener Dariusz Daszkiewicz nie może korzystać z umiejętności Sławomira Jungiewicza i Bartosza Kaczmarka.

Tak czy siak, pojedynek w hali MOSiR-u zaczął się zgodnie z oczekiwaniami miejscowych kibiców. Podopieczni trenerów Roberta Prygla i Wojciecha Stępnia nie bez trudu, ale zdobyli sety nr 1 i 2. Warto dodać, że konfrontację z trybun oglądał duet szkoleniowców kadry siatkarzy: Stephan Antiga i jego asystent Philippe Blain.

Tymczasem w trzeciej partii mecz jakby rozpoczął się na nowo. Kielczanie odjechali na 23:20 i chyba za szybko uwierzyli w przedłużenie tego spotkania. Seria skutecznych akcji gospodarzy, punktowy blok na Arvydasie Miselkisie, dała im meczbola. Effector się wybronił, zresztą po ataku Litwina. Emocje sięgnęły zenitu przy stanie 29:28 dla Czarnych. W jednej akcji fani siatkówki obejrzeli po kilka soczystych uderzeń z obu stron. Najpierw gracze trenerów Prygla i Stępnia blokowali ataki przeciwnika, ale ci asekurowali się na tyle skutecznie, że piłka nie wpadała w pole gry. Wreszcie Grzegorz Pająk nie dał rady rozegrać akcji, a Adrian Buchowski oddał piłkę na drugą stronę. Lukas Kampa z co prawda trudnej pozycji, ale wystawił do Dirka Westphala, jednak ten wyrzucił atak poza boisko! Chwilę potem przyjezdni zatrzymali w ataku Bartłomieja Grzechnika i Westphala, wracając do gry z bardzo dalekiej podroży!

Radomscy siatkarze, chyba załamani nieudaną końcówką trzeciej odsłony, kolejną oddali z łatwością. Effector szybko odjechał na 10:5, a później już tylko powiększał dystans. Do tie-breaka doprowadził Buchowski, który bez kłopotu "strzelił" skutecznie ze skrzydła.

Przyjezdni zwietrzyli swoją szansę na wygranie meczu i tak też się stało. Decydującego seta gracze trenera Daszkiewicza kontrolowali z zimną krwią. Tymczasem Czarni w kluczowych momentach zawiedli, zwłaszcza w przyjęciu zagrywki i skuteczności ataku.

Cerrad Czarni Radom - Effector Kielce 2:3 (25:22, 25:21, 29:31, 16:25, 12:15)

Cerrad Czarni: Kampa, Bołądź, Westphal, Grzechnik, Wachnik, Ratajczak, Kowalski (libero) oraz Kędzierski, Żaliński, Grobelny, Gutkowski, Ostrowski.

Effector: Janusz, Miselkis, Maćkowiak, Buchowski, Bieniek, Staszewski, Sufa (libero) Pająk, Krzysiek, Penchev, Takvam.