Z piekła do nieba, czyli Czarni wygrali z Będzinem 3:2

Siatkarze Cerradu Czarnych Radom przegrywali z Banimexem Będzin już 0:2, by po następnych trzech setach cieszyć się ze zwycięstwa. Dwa punkty wywalczone w starciu z beniaminkiem rozgrywek spowodowały, że podopieczni trenerów Roberta Prygla i Wojciecha Stępnia wskoczyli do najlepszej ósemki PlusLigi.
Starcie Cerradu Czarnych z beniaminkiem PlusLigi otwierało wyjazdowe tournée radomian. Wszak jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia Czarnych czekają konfrontacje: z AZS-em Politechniką Warszawską (17 grudnia) w ramach Pucharu Polski oraz Lotosem Treflem w Gdańsku w ekstraklasie (19 grudnia).

W Sosnowcu, bo tam w roli gospodarzy swoje mecze w siatkarskiej elicie rozgrywają siatkarze z Będzina, Czarni początkowo zaprezentowali się mizernie. W dwóch pierwszych partiach, przegranych zdecydowanie, w zespole przyjezdnych kulały niemal wszystkie siatkarskie elementy. Radomianie zawodzili w przyjęciu zagrywki, ustępowali w skuteczności ataku. O przewadze miejscowych świadczy to, że trener Damian Dacewicz po raz pierwszy poprosił o przerwę na żądanie pod koniec drugiego seta, kiedy jego zespół stracił trzy punkty z rzędu, a i tak prowadził 20:17. Okazało się, że była to tylko chwilowa niemoc, bowiem niedługo potem będzinianie celebrowali wygraną w tej partii.

Po kolejnej Czarni nie pozwolili wysłać się do domu, choć gospodarze zrobili wiele, by tego dokonać. Kiedy "Wojskowi" zdobyli 22. punkt, rywal miał ich na koncie 18. W końcówce po błędach w odbiorze serwisu, blokach na naszych zawodnikach było po 23. Na szczęście w bitwie na przewagi Daniel Pliński skończył swój atak z tzw. krótkiej, a Dirk Westphal poczęstował miejscowych asem z pola zagrywki.

Ucieczka spod topora zmobilizowała radomskich graczy do walki o zwycięstwo. Nie ma wątpliwości, że do tie-breaka gracze z Radomia doprowadzili dzięki poprawie jakości swojej gry. Tylko do stanu 11:11 trwała wyrównana walka. Wówczas Michał Żuk nadział się na fantastyczny blok Michała Kędzierskiego i Plińskiego. Za moment Czarni odjechali z wynikiem bezpowrotnie, a kluczowe "oczko" wywalczył Westphal technicznym zagraniem tuż za blok Banimexu.

Ostatnia partia to już popis radomian, którzy zwietrzyli swoją szansę i ją wykorzystali. Szybko zyskali przewagę, blokując m.in. trzykrotnie z rzędu ataki Żuka. Miejscowych dobił Wojciech Żaliński, posyłając bombę nie do obrony z lewego skrzydła.

Mecz z Banimexem żywo przypominał poprzednie ligowe starcie Czarnych, z Effectorem Kielce. Z tą różnicą, że to radomianie prowadzili wówczas 2:0 w setach i mieli wszystko, by wygrać w trzech odsłonach. Tym razem przegrywając 0:2, podnieśli się, wyrównali, a następnie przechylili szalę na swoją korzyść.

MKS Banimex Będzin - Cerrad Czarni Radom 2:3 (25:19, 25:21, 24:26, 20:25, 8:15).

Cerrad Czarni: Kampa, Bołądź, Westphal, Pliński, Żaliński, Ratajczak, Kowalski (libero) oraz Kędzierski, Oivanen, Grzechnik, Gutkowski.

MVP meczu: Daniel Pliński (Cerrad Czarni).