RCS Czarni - Asseco Resovia 3:0. Popisowe sety gospodarzy

Środowe spotkanie Młodej Ligi pomiędzy RCS Cerrad Czarnymi Radom, a Asseco Resovią zakończyło się przekonującą wygraną radomian. Podopieczni trenera Andrzeja Sitkowskiego nie oddali rywalom ani jednego seta.
Przypomnijmy, że w pierwszej rundzie młodzież Czarnych ograła ekipę z Podkaprpacia w jej własnej hali. Wówczas mówiło się o niespodziance, bo radomianie jako pierwsi w rozgrywkach pokonali Resovię (3:1). Zawody w Rzeszowie stały na wysokim poziomie, a tytuł najlepszego zawodnika spotkania trafił wtedy w ręce Jakuba Wachnika.

W środowym rewanżu, rozegranym awansem, kibice w hali przy ul. Narutowicza 9, obejrzeli krótki pojedynek. Ponownie Czarni okazali się bezkonkurencyjni, odprawiając dotychczasowego wicelidera ML bez starty seta. Najbardziej zaciętą była premierowa odsłona, którą gospodarze wygrali 25:22. Drugi set tylko przez kilka początkowych akcji pozwolił wierzyć przyjezdnym, że będą w stanie zawalczyć o jakąś zdobycz. Tymczasem po asie serwisowym Wachnika zrobiło się 13:9 dla gospodarzy. Kilka chwil potem równie mocno, co skutecznie zagrywał Igor Grobelny, a przechodzącą na drugą stronę siatki piłkę pewnie dobijał Kamil Jarzyna (18:11). Czarnym zdarzył się jednak niespodziewany przestój, a po udanym zagraniu Łukasza Kozuba popularna "Sovia" traciła zaledwie dwa "oczka" do rywali. W tym momencie o przerwę na żądanie poprosił trener Sitkowski. Po niej Wojskowi powrócili na zwycięskie tory. Tym razem swoim serwisem poczynania rzeszowian utrudnił wprowadzony w końcówce Patryk Kaźmierczak, a po chwili w ataku pomylił się Paweł Stabrawa i było 2:0 dla miejscowych.

Kolejna - i jak się okazało - ostatnia partia, zaczęła się kapitalnie dla gospodarzy (9:4). Rozgrywający Jan Firlej, który trenował w ostatnim czasie z ekipą seniorów Cerrad Czarnych, często rozgrywał do swoich środkowych. Szkoleniowiec przeciwników Jacek Podpora wykorzystał wszystkie przerwy, ale to nie pomagało. Jego gracze byli już na tzw. "wstecznym biegu" (9:18). Po stronie Czarnych miał więc okazję pograć rezerwowy Karol Gęborys i swoją szansę z pewnością wykorzystał. Piłkę meczową przy wyniku 24:16 radomianie wykorzystali już w pierwszym podejściu. Nie mogło być inaczej, Firlej umieścił piłkę bezpośrednio w placu gry z zagrywki. Wygrany zespół zagrał popisowo w tym elemencie - zdobył 15 pkt., przy 6 "oczkach" gości.

- Przede wszystkim Resovia zagrała tutaj dużo słabiej niż w pierwszym meczu. U nich rozegraliśmy naprawdę zacięte i widowiskowe zawody. System rozgrywek w porównaniu do poprzedniego sezonu uległ jednak zmianie i niewykluczone, że jeszcze w tym roku ze sobą zagramy - podsumował trener Sitkowski.

RCS Cerrad Czarni Radom - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:22, 25:19, 25:16).

Czarni: Firlej, Czarnecki, Jarzyna, Wachnik, Grobelny, Machowicz, Piotr Filipowicz (libero) oraz Kaźmierczak, Gęborys.