Czarni wygrali w stolicy. Jest zaliczka przed rewanżem

Siatkarzom Cerradu Czarnych Radom nie zabrakło motywacji do walki i w niedzielny wieczór świętowali wyjazdowe zwycięstwo 3:1 nad AZS-em Politechniką Warszawską. Przypomnijmy, że oba plusligowe zespoły z Mazowsza rozpoczęły rywalizację o prawo gry o piąte miejsce w ekstraklasie.
Cerrad Czarni przegrali z Asseco Resovią Rzeszów walkę o strefę medalową, zaś Politechnika pokonała w starciu ekip z miejsc 9.-10. w sezonie zasadniczym Indykpol AZS Olsztyn. No i dlatego oba kluby z Mazowsza grają między sobą w kolejnej fazie zmagań w PlusLidze. Stawką jest minimum 8. miejsce na zakończenie sezonu (dla wygranych z szansami nawet na 5. miejsce), natomiast przegrani będą zmuszeni bić się o lokaty 9.-12. O triumfie zadecyduje dwumecz, a pierwsze starcie rozegrano w stolicy.

Co prawda w pierwszej akcji spotkania Politechnika zablokowała atakującego radomian Mikko Oivanena, ale potem to zespół trenerów Roberta Prygla i Wojciecha Stępnia grał pierwsze skrzypce. Po kontrze Oivanena przyjezdni prowadzili 21:16 i wyraźnej przewagi nie pozwolili już sobie wydrzeć.

Kiedy w drugiej odsłonie Jacek Ratajczak huknął z tzw. krótkiej, a Czarni prowadzili 8:6, można było mieć nadzieję, że radomianie pójdą za ciosem. Niestety dla radomskich kibiców, tak się nie stało. Ich ulubieńcy zatracili atuty, oddając pole rywalom. W ekipie z Radomia kulało przyjęcie, zagrywka nie robiła na gospodarzach żadnego wrażenia, a atak wybitnie był do poprawy. Po tym jak Adam Kowalski popełnił błąd w odbiorze serwisu, Politechnika wyrównała na 1:1 w setach.

Następna rozgrywka rozgrzała publikę do czerwoności. Radomianom szło jak po grudzie, bo początkowo przegrywali 1:4, a niedługo potem 7:11. Na szczęście na drugą przerwę techniczną, po uderzeniu Wojciecha Żalińskiego schodzili już z minimalną zaliczką. Do końca trwała zażarta walka, z której ostatecznie zwycięsko wyszli Czarni. Drugie prowadzenie w meczu zapewnił Oivanen. Reprezentant Finlandii mimo podwójnego bloku wykorzystał piłkę setową.

Będący na fali gracze z Radomia zmierzali po triumf. Szybko zyskali wydawało się znaczącą przewagę (8:4 i 15:11), by w dalszej części czwartego seta pozwolić "inżynierom" wyrównać na po 18. Potem ciśnienia w drużynie trenera Jakuba Bednaruka nie wytrzymał Paweł Mikołajczak. Atakujący Politechniki dwukrotnie z rzędu pomylił się w ataku, przez co Czarni znów uciekli z wynikiem. Było po meczu, bo Czarni wygrywali 23:20?! Absolutnie nie, gdyż ambitni gospodarze wyrównali. Końcówka to istna wojna nerwów. Miejscowi bronili meczboli. Sami też mogli doprowadzić do tie-breaka, ale nie wykorzystali setbola. Ostatecznie radomianie zwyciężyli bitwę 35:33, a ostatni punkcik wywalczył Żaliński.

Mecz rewanżowy odbędzie się w radomskiej hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Narutowicza w sobotę 14 marca. Początek o godz. 17.

AZS Politechnika Warszawska - Cerrad Czarni Radom 1:3.

Sety: 17:25, 25:19, 23:25, 33:35

Politechnika: Lipiński, Mikołajczak, Śliwka, Świrydowicz, Szalpuk, Lemański, Olęderek (libero) oraz Strzeżek, Depowski, Bieńkowski, Mordyl.

Cerrad Czarni: Kampa, Oivanen, Żaliński, Pliński, Westphal, Ratajczak, Kowalski (libero) oraz Bołądź, Kędzierski, Wachnik, Ostrowski.

MVP meczu: Wojciech Żaliński