Sport.pl

Cerrad Czarni vs AZS Częstochowa 3:0. Fani radomian czekali na takie otwarcie

W meczu inauguracyjnym sezon PlusLigi 2016/2017 siatkarze Cerradu Czarnych Radom pokonali 3:0 AZS Częstochowa. Tylko w pierwszym secie akademicy nawiązali wyrównaną walkę, w pozostałych stroną dominującą byli "Wojskowi".
Cerrad Czarni rozpoczęli z trzema siatkarzami w wyjściowym składzie, którzy meczowe trykoty radomian zakładali w poprzednich rozgrywkach. Mowa o atakującym Bartłomieju Bołądziu, przyjmującym i aktualnie kapitanem zespołu Wojciechem Żalińskim i środkowym Michale Ostrowskim. Pozostali gracze trenera Roberta Prygla, zaczynający na boisku pojedynek z częstochowianami, dołączyli do "Wojskowych" w okresie przygotowań. Na rozegraniu od pierwszych minut zagrał Michał Kędzierski, drugim przyjmującym był Tomasz Fornal, zaś na środku wystąpił brązowy medalista igrzysk w Rio De Janeiro, Amerykanin David Smith. Na pozycję libero trener Prygiel desygnował kolejnego siatkarza z USA Dustina Wattena.

W takim zestawieniu radomianie nie zdołali osiągnąć przewagi i odsłona otwarcia toczyła się w myśl zasady "punkt za punkt".

Wreszcie po bloku na Bartłomieju Bołądziu rywale radomian zyskali dwupunktową przewagę (16:14). Po następnych akcjach różnica urosła dwukrotnie, bo Bołądź nie skończył ataku, a za chwilę błąd miejscowych (przekroczenie linii trzeciego metra ataku) skutkował kolejną stratą. Ale radomianie wzięli się do roboty i szybko odrobili dystans. Po kontrach Żalińskiego i Fornala miejscowi prowadzili 20:19. Za chwilę odpowiedział Paweł Adamajtis, dlatego o sukcesie w tym secie zadecydowała końcówka. W niej stroną dominującą byli miejscowi, którzy przy stanie 24:22 mieli pierwszego w tym sezonie setbola. Zagrywkę popsuł Fornal, ale radomianie wciąż mieli w zanadrzu jedną akcję w ofensywie. Niestety, Jakub Ziobrowski nie skończył ataku. W rywalizacji na przewagi kluczowe akcje wykorzystał Żaliński. Najpierw huknął nie do obrony po przyjęciu radomian, a chwilę potem nie pomylił się w kontrataku.

W partii nr. 2 miejscowi rozprawili się z akademikami zdecydowanie. Szybko osiągnęli przewagę, której nie oddali do ostatniej akcji. Zanim jednak Żaliński podwyższył na 2:0 w setach, świetnie zaprezentował się m.in. David Smith. Reprezentant Stanów Zjednoczonych skutecznie atakował z tzw. krótkiej, a także popisywał się wyczuciem w bloku. Pierwszorzędnie zatrzymał w ataku Łukasza Polańskiego i Bartosza Buniaka, czyli obu środkowych AZS -u.

Do rywalizacji w trzeciej odsłonie oba zespoły przystąpiły po 10-minutowej przerwie, która od tego sezonu jest częścią regulaminu na meczach PlusLigi. Do stanu po 13 żadnej z drużyn nie udało się wypracować wyraźnej różnicy. No i wtedy Cerrad Czarni zaczęli swój popis. Seryjnie zdobywane punkty, w ataku, kontrach, blokiem i z pola serwisowego, spowodowały, że ten mecz skończył się w trzech odsłonach. W końcówce na boisku pojawił się Emanuel Kohut. Zaraz po wejściu Słowak "przywitał" się z kibicami w Radomiu blokiem na Polańskim. Zresztą i inny rezerwowy Łukasz Wiese także dał radość sobie, kolegom z zespołu i fanom radomian. Wszak to ten przyjmujący (zastąpił w ostatnich sekundach gry Fornala), przy stanie 24:17 zaserwował asa, kończąc to spotkanie.

Cerrad Czarni Radom - AZS Częstochowa 3:0

Sety: 27:25, 25:21, 25:17.

Cerrad Czarni: Kędzierski, Bołądź, Żaliński, Smith, Fornal, Ostrowski, Watten (libero) oraz Gonciarz, Ziobrowski, Kohut, Wiese.

AZS: T. Kowalski, Adamajtis, Wawrzyńczyk, Szalacha, Szymura, Buniak, A. Kowalski (libero) oraz Buczek, Moroz, Polański.















Więcej o: