Trener Dawid Mazur: Naszym atutem jest zespołowość

Adepci basketu Piotrówki Rosy Radom byli gospodarzami turnieju Europejskiej Młodzieżowej Ligi Koszykówki (EYBL) i w starciach z zespołami z Ukrainy, Rosji i Litwy pokazali się z jak najlepszej strony. Podopieczni trenera Dawida Mazura wygrali we własnej hali wszystkie pojedynki turnieju.
Młodzi radomianie są debiutantami w rozgrywkach międzynarodowych EYBL. We wcześniejszych turniejach zanotowali 7 zwycięstw i 3 porażki. Po imprezie, która gościła w Radomiu podczas Świąt Wielkanocnych, bilans Piotrówki znacznie się poprawił. Do siedmiu zwycięstw przedstawiciele radomskiego basketu dołożyli pięć kolejnych triumfów.

Rozmowa z Dawidem Mazurem, trenerem koszykarzy Piotrówki Radom z rocznika 1999.

Radosław Olchowski: - Czy spodziewał się Pan, że podczas turnieju EYBL w Radomiu tak łatwo zapracujecie na komplet zwycięstw?

Dawid Mazur: - Szczerze to po ciuchu liczyliśmy, że uda nam się wygrać wszystkie mecze u siebie. Dzięki dobrej grze, szczególnie w defensywie zrealizowaliśmy swój cel. Warto dodać, że łącznie w ostatnim czasie zanotowaliśmy bilans 6:0, bo dzień przed rozpoczęciem turnieju w Radomiu graliśmy jeszcze mecz ligowy, który także rozstrzygnęliśmy na swoja korzyść.

Jak ocenia Pan poziom sportowy turnieju?

- Był zróżnicowany, lepsze mecze przeplatały się ze słabszymi. My jednak koncentrowaliśmy się na swojej grze. Chłopcy pokazali się z dobrej strony. Byli skoncentrowani, w każdym meczu widoczne było zaangażowanie. Naszym atutem jest zespołowość. Mocno kładziemy nacisk na defensywę. Zespoły, które chcą wygrywać, osiągać sukcesy muszą przede wszystkim dobrze bronić i my to robimy. Z drugiej strony zawsze jest coś do poprawy, zwłaszcza że są to młodzi gracze, którzy uczą się basketu.

Rozgrywki w lidze europejskiej to nie jedyne zmagania, w których bierzecie udział w tym sezonie.

- Równocześnie walczymy w Mazowieckiej Lidze Młodzików. W tych rozgrywkach spisujemy się bardzo dobrze. Jesteśmy liderami klasyfikacji. Do końca pozostały nam jeszcze do rozegrania cztery mecze, które chcemy wygrać. Potem przyjdzie czas na walkę na arenie ogólnopolskiej. Normalnie będzie to ćwierćfinał, potem półfinał, a na koniec finały mistrzostw Polski. Uważam, że sportowo stać nas na awans do decydujących rozgrywek. Jeśli nie zdarzy się nic złego, ominą nas kontuzje, a chłopcy wytrzymają presję i sumiennie będą przygotowywać się na treningach, to w czerwcu możemy się cieszyć z prestiżowego sukcesu.