Do czterech razy sztuka. Rosa ograła Polpharmę

Po trzech kolejnych porażkach z Polpharmą Starogard Gdański, koszykarze Rosy Radom wreszcie zaznali smaku zwycięstwa. Było ono o tyle cenniejsze, bo uzyskane w hali rywala.
Zespół Polpharmy Starogard Gdański, jako jeden z niewielu klubów w Tauron Basket Lidze - nie leżał radomskim koszykarzom. W trzech wcześniej rozegranych spotkaniach zawsze górą byli rywale, chociaż nasi zawodnicy nie ustępowali przeciwnikom. Mimo wszystko o triumfach Polpharmy zazwyczaj decydowały detale, a pojedynki kończyły się małą różnicą punktów na korzyść starogardzian.

Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego (do Radomia przybył właśnie z Polpharmy), do pojedynku przystępowali po piątkowej przegranej ze Startem Gdynia. Z jednej strony nasi koszykarze chcieli zamazać gorycz porażki i jednocześnie przełamać passę pojedynków bez wygranej z Polpharmą.

Zanim Jeremy Montgomery (1:29) zdobył pierwsze punkty dla radomian, to Rosa przegrywała 4:0. Po kilku kolejnych fragmentach gry i rzucie zza linii 6.75 m Slavisy Bogavaca, nasi koszykarze wyszli na pierwsze prowadzenie w spotkaniu (9:8). Twardy i wyrównany bój trwał do końca pierwszej kwarty zakończonej remisem 19:19. Bez wątpienia na uwagę w pierwszych dziesięciu minutach zasługiwał Nic Wise. Wprawdzie rozgrywający zdobył tylko dwa punkty, ale za to popisał się pięcioma asystami.

Kolejną kwartę dużo lepiej zaczęli goście z Radomia. W ciągu trzech minut, dwa razy spod kosza trafił Kim Adams, a stuprocentową skutecznością z rzutów wolnych popisał się Jakub Zalewski. W tym czasie dobrze broniący koszykarze Rosy nie pozwolili rywalom zdobyć choćby punktu. Wypracowana przewaga utrzymała się do zakończenia pierwszej połowy.

W 26. minucie pojedynku radomianie wyszli na najwyższe (12-punktowe) prowadzenie. Rywale jednak, podobnie jak w piątkowym spotkaniu z Jeziorem (tam również przegrywali kilkunastoma punktami, by wygrać po dogrywce - przyp. red.) nie zamierzali rezygnować z triumfu. Po rzucie hakiem Aleksandra Lichodzijewskiego Polpharma przegrywała 49:55, by na ostatnią kwartę wychodzić z tylko czteropunktową stratą.

Nieco spokoju w poczynania naszych zawodników wprowadzili zaraz na początku kwarty: Piotr Kardaś (trafił za trzy) i Bogavac (akcja dwupunktowa). Wówczas po 40 sekundach tej części Rosa wygrywała 62:53. Wystarczyło ledwie 120 sekund, by miejscowi doprowadzili do wyniku 65:60.

Na szczęście beniaminek TBL szybko otrząsnął się i w kolejnych minutach celnymi rzutami, odpowiadał na punkty rywala. Na 180 sekund przed końcową syreną było 73:67 dla Rosy. Gdy w kolejnej akcji Łukasz Majewski zmniejszył straty do czterech oczek, wówczas trener Wojciech Kamiński poprosił o czas. W następnej akcji Kardaś nie trafił do kosza, a Montgomery faulował Majewskiego. Jako że było to piąte przewinienie radomian, kapitan Polpharmy stanął na linii rzutów wolnych. Przy aplauzie miejscowej publiczności wykorzystał dwa z nich i było 73:71.

Nerwy w ostatniej fazie pojedynku towarzyszyły zarówno gospodarzom, jak i naszemu zespołowi. Mylili się m.in. Wise i Majewski. W końcu 56 sekund przed końcem Wise trafił za dwa, powiększając przewagę. Rywalom (nie trafił Nowakowski) nie pozostało nic innego jak tylko faulować podopiecznych Kamińskiego. W tym momencie musieli się oni spieszyć, bowiem na swoim koncie mieli zaledwie dwa przewinienia. Jak się okazało, nic one nie zmieniły, bo przeciwników dobił rzut z dystansu Wise'a - pieczętujący pierwszy triumf Rosy.

Polpharma Starograd Gdański - Rosa Radom 71:79 (19:19, 11:15, 23:23, 18:22)

Rosa: Montgomery 9, Kardaś 8, Radke 5, Dorsey 0, Cupković 0, Wise 18, Zalewski 7, Bogdanowicz 0, Jarmakowicz 0, Adams 12, Bogavac 11.